![]() |
rok wyborów samorządowych |
Czekaliśmy w napięciu, kiedy to nastąpi. I stało
się ! Nasz kochany
premier rządu Mateusz Morawiecki z
właściwą sobie powagą i namaszczeniem ogłosił termin kolejnych wyborów
samorządowych - 21 października b.r. Byłem pewien, że zaraz po tym zaintonuje „Boże
coś Polskę”, albo „Nie rzucim ziemi”, ale zdając sobie sprawę z tego, że nie
jest w stanie prześcignąć w sztuce śpiewania hymnów swego idola, Jarosława
Kaczyńskiego, dał sobie spokój i zszedł „ze sceny” żegnany sążnistymi brawami.
I stało się! 14 sierpnia ruszyła kampania
wyborcza. Teraz już w sposób jawny, legalny, oficjalny, a nie jak dotąd
zakamuflowany. Czeka nas ponad dwumiesięczna gra pod publiczkę, tzw. „wolna
amerykanka” w myśl zasady – wszystkie chwyty dozwolone.. Każdy przeciętny
Polak stanie się teraz najważniejszy, bo jest potencjalnym kandydatem .
Liczy się tylko to, jak przekonać
wyborców do własnej osoby. Wałbrzyski sposób kupowania głosów za butelkę wina
może już okazać się mało skuteczny. Na szczęście są jeszcze inne sprawdzone
metody.
Swego czasu pisał o nich w „Gazecie Wyborczej”
Jacek Holub w artykule „Czas na kosi, kosi łapci”. Okazuje się, że politycy
potrafią jak aktorzy, ubierać się w różne szaty (byle by to nie były szaty
króla z bajki Andersena) i przeobrażać jak motyle, przechodząc różne stadia
rozwojowe, dostosowując się do warunków i potrzeb chwili.
Oto krótki przegląd występujących dotąd
gatunków politycznej metamorfozy:
Polityk
równiacha (swój chłop) –taki polityk chętnie brata się z wyborcami w
peryferyjnych dzielnicach miasta przy kufelku piwa, pojawia się na festynach
wiejskich, zabawach OSP, polowaniach Nie owija słów w bawełnę, lubi się
pośmiać, podowcipkować, jak trzeba powie coś mocniejszego. Ze wszystkimi jest
na ty, oczywiście do wyborów, później przestaje grać, staje się grubą rybą,
Polityk z
zakasanymi rękawami – lubi się umazać smarem, wskoczyć na traktor,
pogrzebać w ziemi koparką. Gatunek ten można spotkać na placach budowy, przy
żniwach, na autostradzie przy przecinaniu wstęgi. Jak trzeba zrzuci krawat i
marynarkę, weźmie się za łopatę, by pokazać jaki to on jest robotny. Często
brata się z politykiem równiachą,
tworzą zgrany tandem. Lubimy takich polityków można z nimi konie kraść, ale do
czasu,
Polityk
ziomek – gdy przyjeżdża do naszej miejscowości okazuje się, że kuzyn
szwagra pochodzi też stąd, a więc jesteśmy krajanami, a krajanie muszą trzymać
sztamę. Ziomek zawsze rozumie nasze potrzeby i wie jak je zaspokoić, trzeba mu
tylko w tym pomóc, dla swoich bliskich zrobi wszystko. Mając do wyboru
kandydatów mniej z nami związanych wiadomo na kogo zagłosujemy - na
ziomka,
Polityk
tatuś – na fotografiach widzimy go zawsze z uśmiechniętą żoną i ze swoją
latoroślą, trzymają się za ręce. Gatunek ten można zaobserwować na placach
zabaw, w parkach, a nawet w domach dziecka. W piaskownicy robi z dziećmi babki, bawi się ze swoją córeczką w kosi, kosi
łapci. Polityk tego gatunku dobrze wie, że dzieci tak samo doskonale się
sprzedają na bilbordach wyborczych jak w telewizyjnych reklamach,
Polityk
celebryta – budząc się myśli jak błysnąć w mediach, skrzętnie gromadzi w
notesie anegdoty i bon moty by zaskoczyć widza swą inteligencją, w kieszeni ma
ze sobą nieodzowny fluid, by nie świecić przed kamerą. Jest rozchwytywany przez
dziennikarzy, bo jest zawsze do dyspozycji i potrafi zaskakiwać kwiecistymi
tyradami na każdy temat,
Polityk
„szczęść Boże”- jest stale obecny na wszystkich uroczystościach
religijnych, lubi przemawiać od ołtarza, na mszach zawsze w pierwszych ławkach,
by duchowny nie zapomniał go powitać z imienia i nazwiska. Z duchownymi żyje za
pan brat, ostentacyjnie rzuca na tacę szeleszczący banknot ze
słowami – „szczęść Boże”, przyjmując z pokorą odpowiedź – „Bóg zapłać”. Ten
gatunek polityka jest szczególnie ceniony przez ogół wiernych w imię jedności
religijnej i światopoglądowej,
Polityk
domokrążca – działa przez zaskoczenie, całkiem znienacka puka do twojego
domu, mówi że chce ci tylko rękę uścisnąć, dowiedzieć się jak ci się żyje,
jakie masz problemy, pocieszy cię, obieca pozałatwiać wszystkie sprawy jak
tylko obdarzysz go zaufaniem, zostawi ulotkę, uściśnie na pożegnanie i tyle go
zobaczysz, chyba że po wyborach w TV na ekranie.
To nie jest pełny przegląd gatunków, jest ich
znacznie więcej i podlegają ustawicznemu rozwojowi. Jacek Holub w „GW” wymienia
jeszcze takie gatunki, jak polityk
paracetamol, działający jak lekarstwo na wszystkie choroby i niedostatki
lub polityk wirtualny, ostatnio coraz
modniejszy, kontaktujący się z wyborcami internautami (tak jak ja) za
pomocą strony blogowej, albo polityk lodołamacz, łamiacy jak taran wszystkie
przeszkody formalno-prawne, by osiągnąć cele, czy też polityk
na zakupach, nawiedzający "biedronkę" z ekipą
fotoreporterów, by zjednać sobie najbiedniejszych koszykiem skromnych zakupów. Od siebie dodałbym jeszcze taki
gatunek, jak polityk darczyńca,
obdarowujący przechodniów jabłkami lub słodyczami. W ogóle paleta gatunkowa
polityków podlega ewolucji, stale się rozszerza i urozmaica.
A poza tym nie jest tak, że danego polityka
możemy zakwalifikować tylko do danego gatunku. Otóż nie, każdy z nich potrafi
się przepoczwarzać, bywa że w tym
samym miejscu i czasie jest w stanie zagrać kilka ról. Nowoczesny polityk z
tego właśnie słynie, że nie jest sobą, jest tym kogo ty szaraku wyborco w danym
momencie potrzebujesz.
Drogi Czytelniku, internauto, na co czekasz?
Teraz kiedy masz już naukowe podstawy systematyki gatunków w polityce, nie
wahaj się , wybieraj świadomie i z rozwagą te gatunki, które Ci najbardziej
leżą, a jak widzisz jest ich do wyboru i
do koloru.
Może zdarzyć się tak, że na liście wyborczej znajdzie
się kandydat, o którym wiesz, że jest człowiekiem mądrym, wykształconym,
znakomitym w swoim zawodzie, znanym z inicjatyw służących dobrze społeczności,
w której przyszło mu żyć i pracować. Ale najważniejszym jest by był z właściwej
partii. Bo przecież nawet w naszych wyborach samorządowych liczy się nie
człowiek lecz partia. Niestety, czeka nas twardy orzech do zgryzienia.
Wiadomo tylko, że od tego, kogo wybierzemy,
zależeć będzie to, co się będzie działo dalej w naszej gminie, powiecie,
województwie, a tym samym w kraju.
I tym oto sposobem, (mam takie przeświadczenie),
włączyłem się czynnie jako wzorowy obywatel w demokratyczną akcję wyborczą. Będę
miał czyste sumienie, że nie byłem obojętny i nie próbowałem przestrzec moich Rodaków,
zwłaszcza gdy nie jestem już politykiem,
nie startuję w wyborach, więc nie muszę się przepoczwarzać.
Bardzo dobry przegląd gatunków polityków.Mnie najbardziej przypadł do gustu "polityk swój chłop". Znam takiego jednego i muszę przyznać,że efekty za każdym razem były widoczne.Umie się zbratać z każdym. Nie wiem jak to będzie w tym roku ale już widzę,że zabiera się ostro,musi się pokazać z tej "najlepszej" strony.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNa pewno dołoży do tego "równiachę " i "ziomka", a wybór ma w kieszeni, bo przecież te jest "swój chłop". No i dzięki temu mamy, to co mamy. No i pękamy z dumy, że mamy demokrację. Samo życie !
UsuńRewelacyjny przegląd polityków.
OdpowiedzUsuńWspaniałe charakterystyki.
Moje uznanie dla Ciebie - jak zwykle...
:-)
Dziękuję !
Usuń