Blog to miejsce do podzielenia się na piśmie z innymi internautami moimi fascynacjami. Dotyczą one głównie regionu wałbrzyskiego, w którym przeżyłem już ponad pół wieku Będę o nim pisał, dzieląc się z Czytelnikami moimi refleksjami z przeczytanych książek i osobistych doświadczeń związanymi z poznawaniem jego historii i piękna krajobrazów.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Zagadka Magów ze Wschodu



Co by w ogóle nie powiedzieć o nowym roku, to wszystko będzie się mieścić w kategorii podnoszących na duchu nadziei optymistów lub dołujących  prognoz malkontentów. Tymczasem już sam początek roku powinien dodać nam wiary, że  będzie lepiej. Rok 2017 rozpoczyna się przecież w niedzielę. Mamy więc podwójne święto. To bardzo dobry prognostyk dla całego roku.

By zaś nie być gołosłownym, zwracam uwagę, że już na samym początku roku w piątek mamy kolejne święto - Trzech Króli, a po nim wolna sobota i niedziela. Czy nie zawróci nam się w głowach od tego świętowania?

 Nie, oczywiście że nie. Pobieżna analiza kalendarza wskazuje na to, że będziemy mieli w tym roku jeszcze więcej okazji do dłuższego świętowania. I to jest powód byśmy nie upadali na duchu słuchając pesymistów wieszczących zagrożenia dla naszej gospodarki. Ludzie jak sobie poświętują, to palą się do pracy. Są wypoczęci i pełni entuzjazmu. A ponieważ nasze święta są prawie wszystkie religijne, to można wnosić, że – wiara uczyni cudo, efektem którego będzie wzrost gospodarczy i wzmocnienie religijności narodu, którego przecież hasłem przewodnim jest: Bóg, Honor i Ojczyzna !

Ale to co napisałem, to jest tylko maleńka dygresja, bo głównym wątkiem chcę właśnie uczynić genezę najbliższego święta Trzech Króli. Myślę, że warto się nad tym zastanowić, a myślenie ma swoją przyszłość. Dobrze jest mieć świadomość dlaczego świętujemy. A tak się składa, że święto Trzech Króli jest szczególnym przypadkiem swego rodzaju pomieszania z poplątaniem, podobnie zresztą jak pochodzenie Świętego Mikołaja.

O tym, że nowonarodzonemu Dzieciątku Jezus w Betlejem przybyli się pokłonić Trzej Mędrcy z dalekich stron, dowiadujemy się głównie z Ewangelii św. Mateusza. Przyprowadziła ich do Betlejem tajemnicza gwiazda. Ewangelista podaje, że byli to „magoi”, czyli Magowie i przybyli oni ze Wschodu. Są to określenia dość enigmatyczne, można snuć przypuszczenia, że ten Wschód,  to Babilonia lub Persja, które właśnie uchodziły za ojczyznę Magów, zwolenników zaratusztrianizmu, ale są na ten temat różne inne przypuszczenia.

Jeśli jacyś przybysze z obcych stron zaryzykowali podróż do Betlejem i wyszli z tego cało, to nosi to znamiona cudu, bowiem władca Judei, Herod, był znany z okrucieństwa i chorobliwej wręcz podejrzliwości, nie cofał się przed żadną zbrodnią, gdy widział w kimś choćby potencjonalnego pretendenta do tronu. Jeszcze krótko przed przybyciem Mędrców zgładził swą żonę, szwagra i teściową, a także dwóch synów. Przy okazji kazał zabić 300 żołnierzy wraz z ich dowódcą, podejrzanych o sympatyzowanie z jego synami. Miał też swoich wiernych zauszników, którzy węszyli na każdym miejscu ewentualne zagrożenia, a Betlejem znajdowało się bardzo blisko Jerozolimy, stolicy Judei.

Kim byli składający hołd Jezusowi przybysze ze Wschodu? Czy byli królami, mędrcami, astrologami, czarnoksiężnikami, magami? Pozostaje to wciąż zagadką.

Według Herodota Magowie stanowili jedno z plemion medyjskich. Byli wśród nich jasnowidzowie i doradcy królewscy. Odgrywali wielką rolę na dworze perskim zarówno przed, jak i po narodzeniu Chrystusa. Ówcześni dziejopisarze widzieli w nich przede wszystkim mistrzów tajemnych sztuk. Magowie byli zwolennikami nauk Zaratusztry, przekazanych w Aweście, zwłaszcza w jej najstarszej części – Gotach, spisanej na 12 tysiącach wolowych skór, które jednak uległy zniszczeniu podczas podboju Persji za Aleksandra Wielkiego.

Według wierzeń Magów między Dobrem i Złem zachodzi odwieczna walka. Jednakże przed końcem świata pojawić się ma „Astawat ereta”  -  Prawda wcielona. Doprowadzi on do triumfu dobra nad złem, a ludzkość do stanu pierwotnej szczęśliwości. Według niektórych tekstów  ma się on urodzić z dziewicy, choć żaden mężczyzna do niej się nie zbliży. Dokona on wskrzeszenia zmarłych i sądu ostatecznego, umieszczając sprawiedliwych w niebie, a złych w piekle.

Wierzenia religijne Magów były Żydom znane. Niektórzy badacze wysuwają przypuszczenie, że wiele z nich zostało przejętych przez proroków i ewangelistów i wykorzystane w Piśmie Świętym. Tajemniczymi Mędrcami ze Wschodu mogli być uczeni-astronomowie żydowscy, którzy po ujrzeniu „gwiazdy Mesjasza” wybrali się do ziemi swych ojców, by uczestniczyć w  wiekopomnym wydarzeniu narodzin Mesjasza. Tekst etiopski Protoewangelii Jakuba wymienia nawet ich imiona: Tanisuram, Malik, Siseba.

Na jednej z babilońskich tabliczek glinianych znajduje się napis: „gdy wielki król powstanie na Zachodzie, zapanuje sprawiedliwość, pokój i radość w każdej krainie: on uszczęśliwi wszystkie ludy”. Jego nadejście miał zapowiedzieć „szczególny znak” na niebie.

Nasuwa się więc kolejne pytanie o zjawisko niebieskie, które zaprowadziło Mędrców do Betlejem. Z tekstu ewangelicznego wynika, że Magowie wybrali się w kierunku Jerozolimy, by „oddać pokłon nowo narodzonemu królowi żydowskiemu, gdy ujrzeli Jego Gwiazdę na Wschodzie”. Czy była to rzeczywiście gwiazda, czy też kometa, a może meteor, czy specjalna koniunkcja planet? Na ten temat pojawiło się mnóstwo dociekań . Czy warto jednak nimi zaprzątać sobie głowę, skoro całą „historię” dotycząca rzekomych nawiedzin Jezusa przez Mędrców ze Wschodu, lepiej przyjąć jako „prawdę objawioną”, a więc „na wiarę”, aniżeli doszukiwać się w niej racjonalnych uzasadnień?

Ważne jest co napisane jest w Ewangelii, że Magowie, jak pisze Św. Mateusz: ”zobaczyli Dziecię z Matką Jego Maryją, upadli na twarz i oddali mu pokłon. I otworzywszy swe skarby ofiarowali mu dary: kadzidło, i mirrę”. Nie ma tu mowy o złocie, tak samo jak o tym, ilu było tych Magów. Od IX wieku n.e. mówi się, że było ich trzech i wymienia  imiona: Kasper, Melchior i Baltazar. Według Bedy byli przedstawicielami trzech kontynentów – Europy, Azji i Afryki, toteż Kasper miał być czarnoskóry.

Wydaje się, że wokół tego ewangelicznego zapisu z biegiem czasu powstała zupełnie nowa mitologia. Mistyfikacja jest cechą immanentną ludów Bliskiego i Dalekiego Wschodu, nie jest ona obca starożytnym Grekom i Rzymianom, ale też Słowianom.  Wystarczy przypomnieć nasze legendy u zarania państwa polskiego, choćby o Popielu i Mysiej Wieży, o Lechu, Rusie i Czechu, bądź też o szewczyku Skubie i Smoku Wawelskim. Trudno się więc dziwić, że Magowie z czasem stali się królami i mędrcami, a jeszcze dalej uznanymi przez Kościół Świętymi. Dziś obchodzimy święto Trzech Króli, przy czym Kościół nadaje mu symboliczny charakter  Święta Objawienia Pańskiego.

Przypomina nam, kim jest Chrystus i potwierdza jego boskość - tłumaczy profesor teologii i biblista ks. Waldemar Chrostowski. Dziś przyjmuje się, że za panowania króla Heroda w Judei do miejsca narodzin Jezusa przybyli ze Wschodu mędrcy, obecnie nazywani królami, którzy złożyli mu dary. Kacper ofiarował kadzidło - symbol boskości, Melchior złoto - symbol władzy królewskiej, a Baltazar mirrę (używaną do balsamowania ciała) - zapowiedź męczeńskiej śmierci. W Polsce święto Trzech Króli do 1960 roku było dniem wolnym od pracy. Jednak za czasów Władysława Gomułki, w listopadzie 1960 r., zostało zniesione. Od 6 stycznia 2011 r. możemy znowu je obchodzić, ku zadowoleniu wiernych Kościoła Katolickiego.

Myślę, że warto przy okazji tego święta, znaleźć choć chwilkę czasu na głębszą refleksję religijną i filozoficzną. Gorąco do tego zachęcam. Znacznie obszerniejszy materiał faktograficzny znajdziemy w Księdze Bożonarodzeniowej” wydanej w 1993 roku przez Kolonię Limited we Wrocławiu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz