Na początku posłużę się głośnym
biblijnym sformułowaniem – „ A słowo ciałem się stało”. Krążąca od końca wojny
wieść o ukrytych w podziemiach wałbrzyskich poniemieckich skarbach nabiera
realnych kształtów. Może jeszcze nie do końca, bo od nieuchronnych decyzji do
ich spełnienia upłynie trochę czasu. Nie mniej jednak to co dzieje się w
światowych i krajowych mediach ma swoją moc oddziaływania. Tym razem nie możemy
stracić tej szansy. Nie byliśmy nigdy tak blisko odkrycia jednej z sensacyjnych
tajemnic podziemnego Wałbrzycha. A nosi ona nazwę „cudowny pociąg”.
Ale to tylko jedna z
nierozszyfrowanych jak dotąd zagadek miasta nad podziemną Pełcznicą
Myślę, że na temat pełnego
skarbów pancernego pociągu, który pod koniec wojny został ukryty przez Niemców
w podziemnym tunelu w pobliżu Książa nie muszę więcej pisać. Robią to wyczerpująco
wszystkie środki przekazu. Moich Czytelników chcę wprowadzić w zaklęty krąg
dalszych tajemnic, które oplotły monumentalne mury książańskiego pałacu nieomal
jak pnące się po jego ścianach girlandy bluszczu. Pisałem o tym w moim blogu i
na wałbrzyskich stronach internetowych, ale trafiałem w próżnię. Być może w
obecnej atmosferze ogromnego zainteresowania Wałbrzychem i Książem moje i nie
tylko moje refleksje nabiorą nowego impulsu.
Podziemia zamku Książ to temat,
który powraca jak bumerang jako największa zagadka ostatnich lat wojny. Nie ma
żadnych wątpliwości, że ta część podziemnych tuneli, które Niemcy pozostawili
dostępne, to zaledwie drobna część całego kompleksu. Reszta jest zablokowana
zawałem i pozostaje nienaruszalna, bowiem w podziemiach usytuowane zostało
obserwatorium sejsmograficzne. Tak więc wstęp do podziemi jak również
jakiekolwiek próby usunięcia zawału są niedopuszczalne. Nawet głośniejsze
stąpanie w zimowych butach po posadzkach odnotowują niezwykle czułe aparaty,
nastawione na odbiór ruchów górotwórczych na całym ziemskim globie.
Znaleźliśmy się w ślepym zaułku.
To prawdziwe błędne koło – idem per idem. Ktoś naiwny może sądzić, że to nic
innego, jak perfidna egzemplifikacja niemieckiego rozkazu z czasów wojny –
streng geheim (surowo wzbronione, ściśle tajne)! Coraz bardziej nasuwa się
przeświadczenie, że to nie może być dzieło przypadku, skutek ślepego losu, ale
że ktoś maczał w tym palce. Warto byłoby prześledzić, jakim cudem w podziemia
książańskiego zamku trafiło obserwatorium sejsmograficzne. Wiemy, że stało się
to w listopadzie 1976 roku, decyzją Szefa Sztabu Generalnego.
Protokół jest podpisany przez trzech oficerów Śląskiego Okręgu Wojskowego. Ale
ciekawe, kto to wymyślił? Jakim prawem taką decyzję podjęło wojsko, skoro podziemia
stanowiły integralną część zamku i nie były obiektem wojskowym? Tamtą decyzję
podważyły władze Wałbrzycha, a dyrekcja zamku Książ czyniła starania o zawarcie
z PAN nowej umowy.
W interesującym artykule „Słowa
Polskiego” z 28 sierpnia 1998 roku p.t. „Wilczy trop” poznajemy bliżej
dociekania wrocławskiego badacza tajemnic „Riese”, Adama Liszcza. Jest on przeświadczony, że rozlokowanie
specjalistycznej aparatury pomiarowej Instytutu Geofizyki PAN akurat na ścianie
oddzielającej dostępną część lochów, to zarazem zamknięcie drogi do
jakiejkolwiek penetracji ukrytych podziemi. „Ówczesne peerelowskie władze
wiedziały dlaczego to robią, a przynajmniej wiedzieli o tym ludzie, którzy
takie decyzje podejmowali”. Adama Liszcza zdumiewa też zagadkowe milczenie wokół
wspomnień Jana Weisa, mieszkającego
dziś w USA słowackiego Żyda, więźnia obozu Gross Rosen uczestniczącego
bezpośrednio w drążeniu książańskich sztolni. Twierdzi on, że kiedy w lutym
1945 roku został wywieziony z Książa, to żaden z chodników nie był obetonowany.
Gdy znalazł się w Książu w 1991 roku, dostrzegł wyraźnie, że tam gdzie były
dawniej korytarze sztolni dziś znajduje się wybetonowana ściana. Jan Weis nie
miał wątpliwości, że w ciągu trzech miesięcy, od lutego do maja 1945 roku,
Niemcy wykonali roboty maskujące znaczną część podziemi Książa. Jest rzeczą
oczywistą, że maskowanie to miało istotny cel. Przecież nie chodziło o ukrycie
pustych korytarzy. Wniosek jest jeden – w Książu ukryto coś co ma (lub miało)
kolosalną wartość. To właśnie niezwykła wartość ukrytych skarbów uzasadnia dalsze kroki podejmowane przez
wywiad niemiecki uniemożliwiające jakiekolwiek próby ich odkrycia. Umieszczenie
w podziemiach zamku aparatury sejsmologicznej, to pomysł genialny. Zabezpiecza
on skarby na dalsze dziesiątki lat.
W obszernej już na dzień
dzisiejszy literaturze popularno-naukowej związanej z podziemiami Książa
znajdujemy mniej lub bardziej uzasadnione hipotezy, dotyczące tego, co może być
ukryte w podziemiach Książa. Mowa jest i o bursztynowej komnacie, i o złocie
Wrocławia, i o skarbach klasztoru Monte Cassino, ale też o urządzeniach
laboratoriów wojskowych pracujących nad bronią atomową. Jest pewne, że w
podziemiach Książa ukryto rzecz wyjątkową. Wydaje się zupełnie absurdalnym, że
po tylu latach od zakończenia wojny nie podjęto prac zmierzających do
odblokowania zawału i ostatecznego wyjaśnienia tajemnicy.
Liszcz porównał raporty z różnych
budów kwater Hitlera pod kątem ilości zużytych materiałów budowlanych oraz
liczby zatrudnionych osób i czasu budowy. Od razu uderza, że udostępniona część
podziemi w Książu jest stanowczo zbyt mała w stosunku do zakresu robót
zrealizowanych tu pod koniec wojny.
Pod Książem znajduje się nie
odkryta znaczna część podziemnego kompleksu, czego potwierdzeniem są wypowiedzi
wielu innych świadków i badaczy naukowych. Skoro nie można poprowadzić prac
odkrywczych tam, gdzie znajduje się obserwatorium, Adam Liszcz proponuje to
zrobić z przeciwnej strony. Z jego badań wynika, że podziemne tunele wychodzą
na zboczach Wilka, góry, gdzie
jeszcze do dziś znajdują się obiekty wzniesione w czasie wojny, w tym także szyb wentylacyjny. Zwykła logika
wskazuje, że tu właśnie są ukryte schody
zejściowe, a być może i winda prowadząca do Książańskich tuneli.
„Tu przetoczyły się trzy mające
dziś duże wpływy nacje – Niemcy, Żydzi i Rosjanie. I każda o Książu wie coś,
czego my nie wiemy. Dlatego nie wolno Książa sprzedać, oddać, wydzierżawić, ani
zmieniać okolic zamku w sposób uniemożliwiający badania. Za dużo wokół
tajemnic” – konkluduje autorka artykułu Anna Skunka, dodając jeszcze, że na
prośbę jej rozmówcy, zmieniła jego faktyczne imię i nazwisko.
Zgadza się, nie można podziemi
Książa pozbyć się lekką ręką, nawet mając na uwadze tak doniosły cel, jak
przewidywanie trzęsień ziemi. Najpierw trzeba rozwiązać zagadkę, co zostało w
nich ukryte pod koniec wojny. Wydaje się to tak oczywiste, że wstyd nawet
powtarzać liczne argumenty. Trudno zrozumieć, że jakiekolwiek próby odblokowania
zamaskowanych sztolni napotykają wciąż na przeszkody, wydawałoby się nie do
przebycia.
Sprawą uregulowań prawnych
własności podziemi w Książu zajęły się w 2008 roku władze Wałbrzycha oraz
Zarząd Spółki Zamek Książ na czele z Prezesem, Jerzym Tutajem. Zdecydowano
przeprowadzić inwentaryzację sztolni i podpisać umowę użyczenia z PAN, tym
samym sankcjonując prawnie działalność naukowców w Książu. „Naukowcy będą
legalnie pracować w podziemiu” – pisze w tytule artykułu „Polskiej Gazety
Wrocławskiej” z 21 grudnia 2008
interesujący się od dawna kompleksem „Riese” dziennikarz, Artur Szałkowski.
Powstanie też specjalistyczny zespół, który ma wyjaśnić tajemnicę sztolni,
złożony z ekspertów wyposażonych w nowoczesne urządzenia badawcze. Dla
zainteresowanych turystów postanowiono zainstalować w podziemiach kamery, które
przekażą obraz na monitory do oglądania w zamku.
W rok później, w lipcu 2009 roku, Artur Szałkowski w
artykule „Wpuszczą turystów do sztolni?” informuje, że zakończona została
inwentaryzacja pomieszczeń zajmowanych przez naukowców, a kierownictwo zamku
uzgodni zasady współpracy z PAN. Oczywiście o ruchu turystycznym w podziemiach
nie ma mowy, skoro nadal tam funkcjonować będzie obserwatorium sejsmologiczne.
„Tajemnica Książa będzie
rozwiązana” czytam w kolejnym artykule Polskiej Gazety Wrocławskiej z 3 listopada 2010 roku: „Archiwum RSHA
(Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy), pociąg ze złotem Wrocławia, Bursztynowa
Komnata, masowy grób zamordowanych więźniów lub Wunderwaffe (cudowna broń)
Hitlera. To część spekulacji dotyczących tego, co mogło zostać ukryte w sztolniach,
wykutych podczas II wojny światowej pod zamkiem Książ w Wałbrzychu. Mnożą się
niewiarygodne teorie, bo podziemia oraz teren wokół zamku od czasu zakończenia
wojny nie zostały wnikliwie zbadane. Do dziś nie ujawniono też dokumentów na
ich temat, które mogą się kryć w niemieckich, rosyjskich lub amerykańskich
archiwach.” – tak stara się pobudzić naszą wyobraźnię Artur Szałkowski pisząc
dalej o nawiązaniu współpracy pomiędzy Zamkiem Książ, a Akademią
Górniczo-Hutniczą w Krakowie. Badania podziemi oraz terenu wokół zamku potrwają
co najmniej dwa lata i będą się odbywać głównie w trakcie letnich praktyk
studenckich. PAN zgodził się udostępnić sztolnie do przeprowadzenia takich
badań. Wszystko jest na dobrej drodze, tak przynajmniej by się wydawało. Jeszcze
trochę cierpliwości, wszak czekaliśmy dziesiątki lat na odkrycie tajemnicy
Książa, poczekajmy trochę jeszcze.
Gdybyśmy mieli jakieś
wątpliwości, to rozwiewa je bez skrupułów Artur Szałkowski w kolejnym artykule
„Studenci z Krakowa zbadają zamek Książ?”, tym razem z 28 lutego 2011 roku:
Fiaskiem zakończy się prawdopodobnie współpraca między należącą do
gminy Wałbrzych spółką Zamek Książ i Polską Akademią Nauk.
Otóż PAN wycenił koszty
przeprowadzenia badań podziemi Książa przez swój zespół ekspercki na kwotę 900
tys. złotych. To kwota, która nie mieści się w możliwościach finansowych
Spółki. Nie jest do przyjęcia nawet gdyby płatności rozłożyć na dłuższy okres.
Zarząd Spółki Zamek Książ ma alternatywę. Jest nią oferta Akademii
Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Studenci tej uczelni pod skrzydłami opiekuńczymi
swoich profesorów mogą przeprowadzić badania w czasie wakacji „bezkosztowo”, z
zapewnieniem przez Zamek zakwaterowania i wyżywienia. Ale problemem jest
możliwość dostępu do podziemi, gdzie zainstalowana jest aparatura pomiarowa
instytutu sejsmologicznego PAN. Czyli jesteśmy znów w punkcie wyjścia. Zabawa w
podchody jest bardzo atrakcyjna i pouczająca. Świadczy ona o kompletnym braku
wyobraźni zamkniętego w swej skorupie „świata naukowego”, albo też o niezrozumiałym
uporze trwania w stagnacji. Warto wiedzieć, że w obserwatorium Książa pracuje
kilku zaledwie ludzi i ma do obsługi kilka aparatów. Być może jest to miejsce
szczególnie korzystne dla takich badań, ale nie ma miejsc niezastąpionych.
Jak trafić do hermetycznej
świadomości uczonych z PAN z prostym przekazem, że na ich badaniach świat się
nie kończy. Istnieje jeszcze potrzeba poznania „reszty świata” i inne prawdy do
odsłonięcia. Komu jak komu, ale właśnie im, ludziom nauki, powinno także na tym
zależeć. Myślę sobie w tej chwili, że lepiej zrobiliby Niemcy, blokując zawałem
podziemia przy samym wejściu. Mielibyśmy już dawno problem z głowy, bo
niepotrzebna byłaby absurdalna przepychanka, która zajmuje czas i niczemu nie
służy. W odkryciu mrocznej zagadki podziemi zamku Książ jesteśmy nadal w
punkcie zerowym.
Odblokowanie „cudownego pociągu”
to nie wszystko, ale już przynosi, a może jeszcze więcej przynieść korzyści dla
promocji Książa. To wstęp do rozkwitu ruchu turystycznego na niespotykaną dotąd
skalę. Czyżby miały się spełnić moje supozycje z książki „Wałbrzyskie powaby”, że Wałbrzych może jeszcze świat zadziwić.
Fot. Robert Januusz
"Zbuduj Arkę z drzewa akacjowego-długą na dwa i pół łokcia,łokieć i pół szerokości i łokieć i pół
OdpowiedzUsuńwysokości.Pokryj ją szczerym złotem wewnątrz i na zewnątrz i zrób złoty wieniec wokół niej...
Następnie umieść w Arce tablice prawa przymierza,które Ja wam dam."/Księga Wyjścia/
www.youtube.com/watch?v=CjGJ2MSpauk
Arka Przymierza jako jeden z najcenniejszych skarbów na świecie jest inspiracją do tworzenia wielu legend,mitów i poszukiwań.Zaginiona Arka jest najświętszym artefaktem o znaczeniu
religijnym i historycznym.Harry Moskoff to człowiek,który stał się znany jako żydowski Indiana Jones.Filmowiec,badacz,eksplorator.25 lat swojego życia poświęcił na poszukiwanie miejsca ukrycia zaginionej Arki.Zainspirowany Arką Moskoff,spotkał się ze światowymi władzami rabinicznych i archeologicznych w Izraelu i na świecie,i zbliża się do znalezienia zaginionej Arki.
Arka jest opisywana jako posiadająca nadprzyrodzone moce.Arka spoczęła w Pierwszej Świątyni,
która została zbudowana przez króla Salomona.Ostatni raz widziano ja w 586 r pne,kiedy Babilończycy zdobyli Jerozolimę i zniszczyli Pierwszą Świątynię.
Co stało się z Arką nie wiadomo do dziś.Moskoff wierzy,że jest coraz bliżej odnalezienia prawdziwej lokalizacji ukrycia Arki-tuż pod górą na której znajdowała się Pierwsza Świątynia.
Na podst.dowodów historycznych,archeologicznych,topograficznych i biblijnych,teoria Moskoffa
stwierdza(w uproszczeniu),że kiedy znajdziemy prawdziwą lokalizację Arki,możemy znaleźć się
w tajemnej komnacie(Druga Świątynia) zbudowanej bezpośrednio pod Pierwszą Świątynią,którą
zbudował dla niej król Salomon,który przewidywał zniszczenie Pierwszej Świątyni.
Zaprojektował tę podziemną komnatę dla ukrycia Arki i ochrony dla przyszłych pokoleń,aż do
nadejścia Trzeciej Świątyni.W swojej książce"W cieniu świątyni"znany archeolog izraelski Meir
Ben Dov rzuca inne spojrzenie na sprawę ukrycia Arki.W swojej książce pisze o odkryciu tunelu,
który był używany do rytuałów przez nieczystych księży.Tunel znajduje się bezpośrednio pod
Wzgórzem Świątynnym.To miejsce jest opisane w Talmudzie i tunel ten istnieje do dziś nienaruszony.Archeolodzy i Moskoff twierdzą,że teoria umieszczenia Arki w tunelu jest błędna.
Wiele osób twierdzi,że dla Moskoffa poszukiwanie Arki to sposób na zrobienie kariery i zarobienie
pieniędzy-to jest dalekie od prawdy.On nie jest pierwszym,który nawet nie zbliżył się do miejsca
ukrycia Arki.Szukają w Etiopii i innych miejscach,na co nie ma żadnych dowodów,że tam jest ukryta Arka.Moskoff twierdzi,ze poszukiwanie Arki powinno zjednoczyć,połączyć naród żydowski.
"Odkryłem,że gdy mówimy o Arce,to nie można nie mówić o tym,co się dzieje obecnie w Izraelu.
Każdego dnia,Jerozolima i Wzgórze Świątynne są w nagłówkach gazet.Codziennie przybywa do tego miejsca tysiące pielgrzymów.Odkrywając Arkę i jeszcze inne artefakty związane ze Świątynią,możemy mieć wpływ na porozumienie."-powiedział Moskoff.
Moskoff stał się jednym z największych na świecie ekspertów w temacie Arki Przymierza.
Opracował wiele dokumentów,które tworzą nowy poziom zrozumienia tematu zaginionej Arki.
Chodzi o to,aby podnieść świadomość i inspirować ludzi do głębokich przemyśleń i działania
na rzecz swojego kraju.
"Raport ARK:Tajne przez stulecia"-Harry H.Moskoff
Ta książka zabierze cię w podróż po Jerozolimie,starożytnych tunelach i teoriach związanych z Arką.
Obowiązkowa lektura dla ciekawych i zaniepokojonych przyszłością i teraźniejszością Bliskiego
Wschodu i świata.
Pozdrawiam.
Najcudowniejszy Henryku, proszę, nie rozpowszechniaj tego, co napisałeś o Arce dalej. To gwóżdź do trumny dla idei odnalezienia złotego pociągu. Skutkiem Twojej niefrasobliwej spekulacji myślowej stanie się tak, że poszukiwania "złotego pociągu" będą celowo wstrzymywane i torpedowane przez tych, dla których trzymanie ludzi w niepewności jest najlepszym interesem. Chyba że razem pospołu jako eksperci tematu, podobnie jak Moskoff spróbujemy podnieść świadomość bliźnich i inspirować do głębokich przemyśleń i działań na rzecz naszej chyba już IV, a może V RP, nie bacząc na to, że trwanie w bezczynności i zwlekanie z odkryciem zlotego pociągu jest dalekowzroczne i spowoduje, że do Książa podobnie jak do Lourd będą przybywać pątnicy przez całe kolejne stulecia, czego życzę tej świetej ziemi wałbrzyskiej z calego serca !
OdpowiedzUsuń300 tysięcy gitar nam gra! Życzę następnych 300 tysięcy"wejściówek":)
Usuńwww.youtube.com/watch?v=sHI0vzYGrro
Tajemniczego Marscha Impromptu-Gottfrieda Federlein-na pewno wysłucha Pan
z przyjemnością:
www.youtube.com/watch?v=CjGJ2MSpauk
Dlaczego tajemniczy? Bo jak"legenda"mówi ten marsz a dokładnie partytura do tego marsza,kryje tajemnicę nazistowskiego skarbu-skarbu Hitlera.W ostatnich dniach ll wojny światowej osobisty sekretarz Hitlera nabazgrał na partyturze Marscha Impromptu tajemnicze litery,liczby i runy,które tworzą tajemniczy kod,podający współrzędne ukrytego nazistowskiego skarbu.(?)
Kapelan wojskowy miał tę partyturę przekazać do Monachium,ale tam nie dotarł.
Po wojnie nagle znalazła się w rękach holenderskiego muzyka.A prawie każdy muzyk ma
talent do łamania kodów (cud nad Wisłą 1920).Wiele lat próbował złamać ów tajemniczy kod i kiedy go w końcu złamał,podał wyniki swoich prób do publicznej wiadomości.
Takie informacje mają na ludzi magiczny wpływ,mimo że nie ma żadnego dowodu na to,że partytura jest autentyczna.Sprawą tajemniczej partytury zainteresowały się media niemieckie i zagraniczne-nawet telewizja koreańska.
"To jest tylko mapa skarbów"-mówił znany historyk i archeolog J.Proske.
Twierdzi,że wynik zawiera schemat torów kolejowych w 1940 roku biegnących przez przepiękne miasteczko alpejskie Mittenwald,a skarb znajduje się na terenie dawnego
przystanku.Przeprowadzono badania georadarem,próbne wiercenia i rozkopano centrum
Mittenwald.Mieszkańcy miasteczka mówią,że to może być skarb,ale może to być tylko zwykły ślepy właz.
Okazuje się,że nasi zachodni sąsiedzi nie ustępują nam Polakom w"eksploracji"swoich
terenów,nie chcą być od nas gorsi.W liczbie grup eksploracyjnych nam nie ustępują,a może mają ich nawet więcej.Ile jeszcze takich partyturek Niemcy mają w swoich archiwach?Podrzucili by tą z kodem o ukrytym pociągu,byłoby po problemie,
bo dla Polaków niemieckie kody nigdy nie stanowiły problemu,najlepiej niech podrzucą
nam wszystkie partytury- polskich kompozytorów także.
www.musikidergisi.net?p=2535
www.merkur.de/lokales/garmisch-partenkirchen/mittenwald/nazi-gold-mittenwald-bilder-
schatzsuche-3194356.html
Z ostatniej chwili:"Gdy dzisiaj Jacek Kurski stanął przed lustrem swojej szafy i zobaczył
swoje zdziwione i tępe spojrzenie oraz wysoko uniesione brwi,było to dla niego taką niespodzianką,że w obawie o życie swoich kolegów partyjnych i swoje,postanowił zostać mnichem i odizolować się w klasztorze-ostatnią noc przespał w wyschniętym korycie Wisły."Byłem nikim i mogłem sobie pozwolić na niedozwolone chwyty,teraz nikt mnie nie obroni."
Kto mu się dał tak we znaki? Może to przez ten upał?
:)
Dziękuję serdecznie za 300 tys. gitar. Rzeczywiście jest to pokrzepiające, że uzbierało się tylu "zaglądaczy" do mojego blogu, zwłaszcza że nie zabiegam o to i nie korzystam z żadnych internetowych mozliwości szukania rozgłosu, jak również nie próbuję zarabiać na tym interesie.
UsuńMiło mi Henryku, że dostrzegłeś ten szczegół, ale myślę, że jest w tym i Twoja zasługa, bo Twoje komentarze są dla wielu Czytelników bardziej interesujące i mądre niż moje pisanie.
Myślę, że odkrycie skarbu Hitlera byłoby znacznie bardziej sensacyjne niż nasze wałbrzyskie "cudeńko", wciąż jeszcze pozostające w sferze fantasmagorii. Jedynie to, że dzieleniem skarbu już się zajął izraelski Kneset wskazuje na 99% pewności, że rzeczywiście jesteśmy na dobrym tropie złotego pociągu. Rzecz jasna, wszystko się przeciągnie, skoro mamy już zapewniony na tym terenie "stan wojenny". Właśnie nocą przybyło wojsko. Ważne, coś się dzieje, a Wałbrzych rośnie w siłę! Pozdrawiam !
Witam>Jestem bardzo zmęczony,bo przed chwilą wróciłem z Cieszyna,ale Twój post przeczytałem i udostępniłem go swoim znajomym.Jutro jak trochę odpocznę to napiszę swój komentarz,a może będzie już więcej informacji na poruszony przez Ciebie temat.Może tak jak piszesz to odkrycie spowoduje ,że Książ stanie się bardzo ważnym miejscem wycieczek turystycznych jak również cała Ziemia Wałbrzyska z Osówką /odkrytą i udostępnioną za Twoich Burmistrzowskich rządów/ na czele.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBronku, podejrzewam że z Cieszyna wróciłeś za kierownicą samochodu, a nie roweru, a co to jest za odległość dla szofera, który prowadził ze mną "malucha" z Piławy G. do Aten i z powrotem. I o dziwo - bez szwanku ! Niestety, lata lecą, a samochodów teraz na naszych drogach jak wtedy w Atenach. Dziękuję Ci za promocję mojego blogu, a jak widzisz "złoty pociąg" stał się zarzewiem do ponownego podejmowania tematów związancy z tajemnicami naszych podziemi. Miłej niedzieli !
UsuńRomana Więczaszek
OdpowiedzUsuńI stal sie cud na mojej ziemi rodzinnej, gdzie klamkę w głównych drzwiach domu rodzinnego nazwałam w wierszu "świętą". Jestem radosna, bo ożywia się Ziemia Wałbrzyska, świat jest nastawiony na sensacje i komercję, co w tym przypadku jest dobrodziejstwem. Duzo Stanislawie, zrobiłes dla tych stron, bardzo dziekujemy. Pozdrawiam z Brzegu. Do zobaczenia w pażdzierniku na spotkaniach z poezją!
Dziękuję Romo, że tak żywo i emocjonalnie zareagowałaś na to wszystko, co się dzieje w mediach, a związane jest z Twoją ziemią rodzinną. Dziękuję też za uznanie dla mojej osoby.
UsuńPrzyznam się, że jestem dumny, bo spełniają się moje nadzieje, wyrażane w wielu artykułach i książkach, że odkrywanie tajemnic podziemi wałbrzyskich, to najlepsza forma promocji dla miasta i całego regionu. Serdecznie pozdrawiam !