![]() |
Sokołowsko - widok ogólny |
Na
początek – mała dygresja.
Zbyt
mało się mówi i pisze o roli kobiet w historii regionu wałbrzyskiego. Wyjątek stanowi
księżna Daisy, angielska arystokratka Mary
Therese Olivie Cornwallis-West, poślubiona w 1892 roku przez dyplomatę i
podróżnika, hrabiego Rzeszy Hansa Heinricha XV von Hochberga księcia von Pless,
właściciela Pszczyny i Książa. Daisy, uważana za jedną z najpiękniejszych
kobiet w księstwie Walii, to wybitna osobowość w dziejach zamku Książ, w którym
urządziła na wzór angielski piękne ogrody, dbała o czystość i higienę pałacu,
pobudowała gustowne łazienki przy pokojach gościnnych, organizowała bale charytatywne
fundując sierociniec, przychodnię dla matek pracujących, szkołę dla ubogich
dziewcząt. Jej działalność charytatywna w okresie II wojny światowej zasługuje
na szczególny podziw i uznanie. Nie godziła się nigdy ze zbrodniczą polityką A.
Hitlera. M. in. po kryjomu dostarczała do obozu Gross Rosen paczki żywnościowe
dla więźniów.
O
księżnie Daisy wiemy już wiele, jej postać wpisała się na trwałe w historię zamku Książ i Wałbrzycha. A w pobliżu Książa w lasach
Lubiechowa jej imieniem nazwane zostało urokliwe jeziorko.
Coraz
lepiej poznajemy historię okolicznych miejscowości wokół Wałbrzycha. Okazuje
się, że i w rozwoju wielu z nich kobiety odegrały niepoślednią rolę.
W
ratowaniu zamku Grodno w Zagórzu Śląskim zapisała się złotymi zgłoskami w II
połowie XIX wieku baronowa Emile von
Zedlitz und Neukirch.
To dzięki jej operatywności zbudowano obok zamku schronisko z gospodą i otwarto
zamek do zwiedzania przez turystów.
Do
powstania uzdrowiska w Jedlinie-Zdroju w 1723 roku przyczyniła się walnie Charlotta żona ówczesnego właściciela Jedlinki, generała barona von
Seherr-Thossa, od imienia której wzięło nazwę miasto- uzdrowisko
Charlottenbrunn. To właśnie ona była inicjatorką zagospodarowania źródeł wody
mineralnej i zbudowania sanatorium, w
którym była pierwszym zarządcą.
Podobnie
ma się sprawa z przekształceniem w uzdrowisko zaszytej w zaciszu gór i lasów,
spokojnej wsi służebnej Görbersdorf (dzisiejsze Sokołowsko k. Mieroszowa), należącej do
pobliskiego zamku Radosno. Przełom w jej dziejach nastąpił w roku 1849, gdy
zjechała tu na wypoczynek hrabina Maria von Colomb,
siostrzenica feldmarszałka von Blüchera. Jako zwolenniczka nowatorskiej wówczas
metody wodolecznictwa, zwróciła uwagę na czystość tutejszych wód i powietrza,
łagodny mikroklimat, uległa też niezwykłemu urokowi krajobrazów. Otworzyła więc
zakład wodolecznictwa. To właśnie ona skłoniła swego szwagra, dr Hermanna Brehmera do utworzenia tutaj uzdrowiska. Dr Brehmer był
prekursorem nowej metody klimatycznego leczenia gruźlicy płuc, uznał to miejsce
za idealne. W 1855 roku uruchomił
pierwsze na świecie specjalistyczne sanatorium przeciwgruźlicze, w którym zastosował metodę leczenia
klimatyczno-dietetycznego, osiągając zdumiewające wyniki. Sokołowsko zyskało światową sławę jako „śląskie Davos”, chociaż powinno
być odwrotnie, bo właśnie szwajcarskie Davos powstało na wzór Sokołowska.
W latach
1861-62 otworzono nowe, ogromne sanatorium, obecny „Grunwald”, utrzymany w stylu mauretańskim. Dr Brehmer propagował
czynne leczenie: codzienne spacery, umiarkowany wysiłek fizyczny na świeżym
powietrzu, zdrowe żywienie. Wokół sanatorium powstały parki z licznymi
pawilonami, altankami, fontannami i rzadkimi okazami drzew. Dbano też o
rozrywki dla kuracjuszy, m. in. spektakle teatralne, koncerty.
Najbliższym
współpracownikiem dr Brehmera w latach
1874-80 był polski lekarz, internista, który twórczo rozwijał, a potem
kontynuował metody leczenia swego mistrza jako profesor Uniwersytetu
Warszawskiego, założyciel Polskiego Towarzystwa Przeciwgruźliczego. Nazywał się
dr Alfred Sokołowski To właśnie na jego cześć po wojnie
w 1945 roku miejscowość ta otrzymała nazwę Sokołów Śląski, zmienioną następnie
na Sokołowsko.
Sława młodego uzdrowiska w II połowie XIX
wieku przyczyniła się do jego spontanicznego rozwoju. Wznoszono nowe
pensjonaty, hoteliki, restauracje. Obok „Grunwaldu” cieszył się powodzeniem
kolejny duży obiekt sanatoryjny, zwany dziś „Orzeł Biały”. Park przy
„Grunwaldzie” sięgał aż powyżej „Villa Rosa”, gdzie znajdowała się sadzawka ze
złotymi rybkami. Sokołowsko stało się kurortem zdolnym zachwycić przybyszów
wrażliwych na piękno przyrody i architektury. Choć leczenie w sanatorium było
drogie, przybywali tu chorzy z szerokiego świata. Z całych Niemiec, z ziem
polskich, z ogromnej Rosji ( dla których zbudowano specjalnie małą cerkiewkę) i
z Węgier, z zimnej Szwecji i wilgotnej Holandii, a nawet słonecznej Italii, czy
odległej Ameryki Północnej. W 1887 roku przebywało tu 730 kuracjuszy. Dr Brehmer jako pierwszy w Sokołowsku udowodnił, że
gruźlica płuc jest chorobą uleczalną. W okresie międzywojennym modne stało się narciarstwo
biegowe, zbudowano też skocznię narciarską.
W
Sokołowsku, podobnie jak w Szczawnie bywali słynni ludzie, m. in. z Zakopanego
przybył Tytus Chałubiński z
ciężko chorym na gruźlicę synem Franciszkiem. Niestety syna nie udało
się już uratować. Dr Chałubiński sławił ten górski zdrój, położony w
balsamicznej kotlinie Gór Suchych na obszarze całego Królestwa i Galicji,
dzięki czemu z tutejszego leczenia uzdrowiskowego korzystali też chętnie
Polacy. Przeniósł też nowatorskie metody
leczenia gruźlicy do Zakopanego.
Ze
znanych postaci życia kulturalnego warto wspomnieć jednego z najwybitniejszych
malarzy śląskich, prof. Johanna Maksymiliana Avenariusa, który pozostawił po
sobie malowidła w kościele i sanatorium.
Sokołowsko
szczyci się tym, że mieszkał po wojnie w uzdrowisku przez kilka lat w związku z
chorobą ojca słynny reżyser Krzysztof
Kieślowski. Tu chodził
do szkoły, tu zmarł jego ojciec i jest pochowany na mieroszowskim cmentarzu, tu
nakręcił po latach film „Prześwietlenie” o chorych na gruźlicę, który na
przeglądzie filmów dokumentalnych we Włoszech
wzbudził duże zainteresowanie. Sam Kieślowski często wspominał ze
wzruszeniem lata dzieciństwa i wracał chętnie do Sokołowska.
W
pierwszych latach Polski Ludowej uzdrowisko przeżywało regres. Próbował go
ratować od 1956 roku zasłużony dla Sokołowska, dr Stanisław Domin. Udało mu się
odremontować sanatorium „Orzeł Biały” i „Chrobry” oraz szereg innych budynków
uzdrowiska. Nie zdołał uratować
potężnego „Grunwaldu”, który z roku na rok ulegał dewastacji.
Od kilku
lat coś drgnęło w próbach restaurowania dawnej świetności uzdrowiska. Powoli
ale skutecznie dokonuje się proces rewitalizacji. Wprawdzie droga jeszcze
daleka, ale aktywna społeczność wiejska przy pomocy władz samorządowych
Mieroszowa drobnymi kroczkami posuwa się do przodu.
Trudno
przewidzieć w jakim stopniu dawna sława Sokołowska sytuuje miasto Mieroszów w
gronie najbardziej operatywnych i skutecznych gmin turystycznych regionu
wałbrzyskiego. Mieroszów jak przystało na miasto przygraniczne pracuje nad
poprawą swego wizerunku już od lat. To właśnie w gminie Mieroszów można było
znacznie wcześniej niż gdzie indziej znaleźć godziwe warunki do rozwoju
wypoczynku, sportu i rekreacji Tu najwcześniej rozwinęła się przyjazna i na
niezłym poziomie gastronomia. Wystarczy wymienić hotel i restaurację „Darz Bór”
w Rybnicy Leśnej, pensjonat „Leśne Źródło” w Sokołowsku, hotel „Eden” w
Kowalowej, nie mówiąc o schronisku górskim „Andrzejówka”. Mieroszów dał się poznać
w całym kraju z masowej imprezy sportowo-rekreacyjnej „Bieg Gwarków” w
narciarstwie biegowym, organizowanej od wielu lat na zmianę pod Waligórą
na Przełęczy Trzech Dolin obok
„Andrzejówki”, albo też w Sokołowsku.
Sokołowsko
powoli wkracza na drogę odbudowy. To ogromnie ważne dla reaktywowania
uzdrowiska, a co za tym idzie – funkcji leczniczej, wypoczynkowej i
turystycznej gminy. Takie szanse ma Mieroszów skutkiem otwarcia drogowego
przejścia granicznego w Golińsku z Czechami, a także przejścia pieszego i
rowerowego Mieroszów-Ždanov, które znacznie skróciło drogę do atrakcji
turystycznych Gór Stołowych w Czechach i Gór Suchych w Polsce. Mieroszów ma do
zaoferowania piesze i rowerowe wycieczki w okoliczne góry, punkty widokowe,
turystyczne wiaty na szlakach, schroniska i kilkanaście punktów
gastronomicznych. W samym mieście godne obejrzenia jest zabytkowe centrum z
kaskadowym rynkiem i podcieniami, kościół parafialny św. Michała Anioła z XV w.
i inne zabytki. Na terenie gminy warto zwiedzić starą kuźnię w Różanej,
drewniany kościółek Św. Jadwigi w Rybnicy Leśnej, schronisko górskie
„Andrzejówka”, ruiny zamku Radosno na drodze do Sokołowska, a także niewielką
cerkiew prawosławną wraz z Galerią Słowiańską w Sokołowsku. Mieroszów utrzymuje
przyjazne kontakty z czeskim, przygranicznym Meziměstí. Jak się dowiadujemy
owocem tej współpracy w I etapie jest projekt budowy wspólnej dla obu miast
hali sportowej, traktowanej jako kompleks rekreacyjno-turystyczny, ale projekt
dotyczy także innych przedsięwzięć sprzyjających rozwojowi turystyki i
rekreacji.
No i
Mieroszów ma obok siebie Sokołowsko, do którego nie dojedzie na szczęście żaden
tir, bo nie zmieści się pod wiaduktem kolejowym, jedyną drogą prowadzącą do
zdroju. Ile jeszcze wody popłynie rwącym nurtem Sokołowca zanim powróci dawna
świetność „śląskiego Davos”, nim w stawie przy „Villa Rosa” pojawią się znów
złote rybki, a wałbrzyski baedeker
doniesie, że Mieroszów, to urocze, turystyczne miasteczko koło Sokołowska,
kurortu o światowej sławie ?
Jak
Państwo mogli się zorientować wyłowiłem z dostępnych mi źródeł ciekawostki o
naszych podwałbrzyskich zdrojach. Mam nadzieję, że udało mi się zainteresować Państwa zarówno przeszłością
jak i współczesnością tych miejsc i co najważniejsze -
zachęcić do ich odwiedzenia. Przed nami lato, czas jak najbardziej
właściwy na wycieczki w najbliższą okolicę. Gorąco do tego zachęcam.
Wszystkiego miłego !