![]() |
dolna część miasta |
Co
stanowi w historii źródło życia, owe „spiritus movens” istnienia, pozwalające
przetrwać najgorsze, wydobyć się z dna upadku i zamętu ?
Czy wystarczającym jest ten pierwotny zaczyn, ślad wielkości, która przeminęła, ale nie została wymazana do cna ?
„Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
co mnie żywemu na nic, tylko czoła zdobi,
lecz po śmierci was będzie wiodła niewidzialna,
aż was – zjadaczy chleba – w aniołów przerobi”
Tak
pisał Słowacki w wierszu „Testament mój”, wierząc w tajemną moc swej sławy. A
nam cóż pozostało dzisiaj, aby się w anioły przemienić. Czy wspomnienia z
przeszłości naszego miasta mogą ożywić dzisiejszych tułaczy, pchnąć do czynu ?
Bo czynu potrzebuje dziś miasto jak kwiat dżdżu, miasto nasze, nad którym zawisły po raz kolejny w dziejach czarne chmury.
Spójrzmy
więc w przeszłość, przyjrzyjmy się jak to nieszczęsne miejsce, palone i
plądrowane przez zawieruchy wojenne, potrafiło wciąż odradzać się z nową siłą i
nową nadzieją.
Wiek XIX, to
czas przełomu, okres ścierania się dwóch formacji społeczno – gospodarczych –
kapitalizmu i feudalizmu, dwóch systemów politycznych – republiki i monarchii.
Przesilenie miało miejsce w 1848 roku.
Ruchy rewolucyjne i narodowowyzwoleńcze ogarnęły wówczas całą nieomal Europę, a
w historii otrzymały wdzięczną nazwę –
Wiosny Ludów. Jest to czas pojawienia się ruchu robotniczego, podbudowanego
teorią filozoficzno-społeczną K. Marksa i F. Engelsa. To właśnie w tym samym
1848 roku pojawił się „Manifest Komunistyczny” wzywający proletariuszy
wszystkich krajów do rewolucji.
Dziś z
perspektywy czasu możemy spojrzeć na te wydarzenia z odpowiednim dystansem,
wtedy dla setek tysięcy robotników były to iskry rozniecające nowe nadzieje.
Burzliwe wydarzenia wojenne, wstrząsy rewolucyjne, zawirowania wolnego rynku i konkurencji, wszystko to odbiło się wyraźnie w niespokojnych dziejach osady nad Bystrzycą – Głuszycy.
Burzliwe wydarzenia wojenne, wstrząsy rewolucyjne, zawirowania wolnego rynku i konkurencji, wszystko to odbiło się wyraźnie w niespokojnych dziejach osady nad Bystrzycą – Głuszycy.
Po Kongresie Wiedeńskim mimo pewnego uspokojenia politycznego nie nastąpiło spodziewane prosperity. Tkactwo lniane spotkało się nie tylko z utratą tradycyjnych rynków zbytu na Zachodzie opanowanych przez konkurencję tkalni mechanicznych, ale napotkało innego wroga – bawełnę. Pojawiła się ona w roku 1827 na terenie niedawno utworzonego powiatu wałbrzyskiego (do 1818 roku obszar ten podlegał Świdnicy).
W 1840 r.
Głuszyca była dużą wsią tkaczy. Prym wiodła manufaktura tkacka braci Grossmanów
z krosnami mechanicznymi konkurująca z powodzeniem z tkaczami chałupnikami
rozsianymi na całej przestrzeni. Najwięcej ich było w Głuszycy Górnej.
Sytuacja
gospodarcza nie była pomyślna, pogarszało się położenie tkaczy, ich produkcja staniała
i stała się nieopłacalna. Odbiciem tego był słynny bunt tkaczy w Bielawie i Pieszycach w 1844 roku. Znalazł on swoje
miejsce w literaturze, w znanej sztuce niemieckiego dramaturga za
Szczawna-Zdroju, Gerharta Hauptmanna, „Tkacze” (1892 rok, wydanie polskie 1905
r.). Sztukę uznano za wzór nowoczesnego dramatu społecznego, zaś pisarz za
całokształt twórczości doczekał się nagrody Nobla w 1912 roku. Sam zaś bunt
tkaczy znalazł poparcie także w Głuszycy, a konsekwencją tego były represje
wobec jego uczestników.
Początek
przemysłu bawełnianego w Głuszycy wiąże się z datą 1841 roku. Wówczas to fabrykant Grossman przy ul. Leśnej uruchamia 50 krosien mechanicznych i
buduje farbiarnię. Zakład był własnością Grossmana i Instytutu Handlu Morskiego
w Berlinie, który dał kredyty budowlane. W ciągu 5-ciu lat fabryka rozwija się
tak intensywnie, że liczy już 200 krosien. Do spółki przystępuje wtedy
fabrykant wrocławski R. Reichenheim,
dzięki czemu w rok później (1847) zakład liczył 300 krosien i zatrudniał 1500
tkaczy ręcznych poza zakładem. W tym też roku tuż przed Wiosną Ludów miała
miejsce ponowna fala głodu wywołana nieurodzajem, w okolicznych wioskach
tysiące ludzi umarło z głodu. Reichenheim sprowadził mąkę ze Wschodu, zbudował
piekarnię, robotnicy otrzymywali przydziały chleba i mięsa. W celu
przeciwdziałania zamknięciu fabryki utworzono odziały „straży ludowej” złożone
z uzbrojonych tkaczy. W 1850 roku powstała kasa chorych, a w rok później
rozpoczęto budowę szpitala.
Lata 50-te i 60-te są dla Głuszycy przełomowe, wiąże
się to z zapoczątkowaniem budowy nowej fabryki bawełnianej.
W 1852 roku dom handlowy z Wrocławia Meyera Kauffmanna, niemieckiego Żyda,
podjął się budowy tkalni i farbiarni (teren byłego Zakładu I „Piast”). W 1854 roku
nastąpiło ich uruchomienie. W cztery lata później nową przędzalnię lnu buduje
fabrykant Julian Webski na miejscu
dzisiejszych DZAT „Nortech”.
Reinchenheim też nie zasypia gruszek w popiele, w 1861 roku rozpoczyna budowę drugiej tkalni na 551 krosien, a w latach 1863 – 1864 wybudował przędzalnię czesankową wg „angielskiej mody” (dzisiejszy „Argopol”). Ta inwestycja okazała się na owe czasy bardzo nowoczesna, wzbudziła duże zainteresowanie w niemieckiej prasie. Podziw budziła architektura budynków, pionierskie wykorzystanie przestrzeni i kompozycja urbanistyczna Obok zakładów przemysłowych rozwija się transport i komunikacja oraz infrastruktura osiedla.
W 1861 roku
wybudował Reinchenheim dom dla sierot liczący 30 miejsc (dzisiaj odział
wewnętrzny szpitala), w tym samym roku zostaje uruchomiona apteka. Dla
farbiarni niezbędnym staje się stały rezerwuar wodny, stąd budowa w latach 1865
– 1866 stawów wodnych (IV i V). Dwa następne wybudowano w latach późniejszych.
W roku 1871 Głuszyca otrzymała telegraf.
W drugiej
połowie XIX w. Głuszyca rozwijała sie szybko, do czego przyczyniło się
uruchomienie w 1880 r. linii kolejowej z Wałbrzycha do Klodzka, a w 1904 r. połączenie
Jedliny ze Świdnicą, co ułatwiło transport surowca i gotowych produktów z
miejscowych tkalni. Równoczesnie
Głuszyca stała się miejscowością turystyczną na skrzyżowaniu atrakcyjnych
szlaków turystycznych w Górach Suchych i Sowich. Turystów przyciągały miejsca
noclegowe i gospody. Szczególną popularnością cieszyła się stylowa “Sonne” oraz
zabytkowa karczma “Pod Jeleniem”. W okresie miedzywojennym funkcjonowały 4
gospody, w tym w dwóch było po 15 miejsc noclegowych, działało też schronisko
młodzieżowe. Głośnymi stały się też gościńce w uroczo położonych w górach
okolicznych wsiach – Sierpnicy, Zimnej Wodzie, Łomnicy , Grzmiącej i Rybnicy.
Sierpnica i Łomnica znalazły się na mapach turystycznych jako najbardziej
atrakcyjne miejsca na szlakach turystycznych Sudetów.
Uważny czytelnik, jak sądzę, zorientował się, że oto
wkroczyliśmy w najświetniejszy okres w historii Głuszycy.
Druga połowa XIX stulecia jest tym okresem, który uczynił z małej rzemieślniczej osady typowe kapitalistyczne osiedle robotnicze. Wystarczyło 20 – 30 lat prosperity, aby rozległa kotlina śródgórska wypełniała się wysokimi murami hal fabrycznych, kominami kotłowni, budynkami handlowymi, administracyjnymi, usługowymi i mieszkalnymi. W XX-te stulecie wkroczyła Głuszyca jako liczące się robotnicze miasto oraz atrakcyjna miejscowość letniskowo-turystyczna
Czy oznaczać to będzie ostateczny koniec niepowodzeń ? – o tym i o jeszcze innych frapujących zdarzeniach z przeszłości miasta w kolejnych rozdziałach.