Blog to miejsce do podzielenia się na piśmie z innymi internautami moimi fascynacjami. Dotyczą one głównie regionu wałbrzyskiego, w którym przeżyłem już ponad pół wieku Będę o nim pisał, dzieląc się z Czytelnikami moimi refleksjami z przeczytanych książek i osobistych doświadczeń związanymi z poznawaniem jego historii i piękna krajobrazów.

czwartek, 25 grudnia 2014

Mojemu miastu - na Nowy Rok




Szczęśliwego Nowego Roku !
Zbliżający się Nowy Rok oraz powyborcze zmiany we władzach samorządowych mojego miasta skłaniają do refleksji. Jej zarzewiem jest nowa nadzieja, że nie wszystko jest stracone, że miasto obudzi się z letargu, że wyzwoli twórcze siły tkwiące w jego mieszkańcach. A takich ludzi jest wielu, skłonnych bezinteresownie popracować dla dobra wspólnego. Trzeba tylko ich zachęcić i pozwolić na praktyczne urzeczywistnienie idei społeczeństwa obywatelskiego. Jeśli władza będzie otwarta na wszelkie inicjatywy, to w niedługim czasie miasto stanie się otwarte na zewnątrz. A jego przyszłość to już nie wielki przemysł, ale właśnie turystyka, sport, rekreacja i wypoczynek, a więc to wszystko, co przynosi nam w darze natura.

A ponieważ jest świątecznie, nastrojowo i refleksyjnie, to  co mi się nasunęło, gdy pomyślałem o mojej Głuszycy, zdecydowałem się wyrazić wierszem. Wiersz ten dedykuję wszystkim pozytywnie myślącym współmieszkańcom z życzeniami -  Szczęśliwego Nowego Roku:





Głuszyca – miasto otwarte

Warto zadać  to pytanie, nas ono dotyczy,
skąd się wzięło to miasteczko u źródeł Bystrzycy?
Tu gdzie wiatrów z czeskiej strony czuć ożywcze tchnienie,
gdzie od Kłodzka ciepłe prądy płyną niestrudzenie
i w przesmyku wąskich jarów jak na wiotkiej smyczy
odlatują do Świdnicy  -  piastowskiej stolicy.

W ornamencie górskich grzbietów jak oczko agatu,
utopione gdzieś w pierścieniu, zamknięte dla świata,
w leśnej głuszy zagubione, plagami nękane
odradzało się jak feniks wciąż niepokonane,
by w promieniach prosperity  bawełny i lnu
zdobyć szlify przemysłowe z  bajecznego snu.

Za górami, od północy,  na wyniosłym zrębie
wypełniło się szybami górnicze zagłębie,
tam urosło miasto- olbrzym, kopalniana szycha,
zbladły światła pod Włodarzem w blasku wind Wałbrzycha,
lecz maszyny nie zamilkły w głuszyckich przędzalniach
i wciąż rosły stosy płócien na wrocławskich targach.

Nie zdławiła  także miasta wojny zawierucha,
gdy skończyła się pogrzebem nazistowska  buta
i Głuszyca powróciła do dawnych korzeni.
Wrócił tutaj żywioł polski, tego nikt nie zmieni.
Losy wojny to sprawiły, trudno w to uwierzyć,
że Śląsk cały jak za Mieszka wrócił do Macierzy.

Wnet ruszyło nowe życie w  przemysłowym rytmie,
była praca, była płaca, miasto nadal kwitnie,
sławą cieszą się fabryki „Piasta”i „Czesanki”
owcza przędza i ręczniki mkną w rynkowe szranki,
młodzież uczy się zawodu w włókienniczej szkole,
nikt nie wierzył, że to wszystko może wkrótce polec.

Że pojawi się jak tajfun ruch „Solidarności”,
który zrówna wszystko z ziemią dla nowoczesności.
Poszły w niwecz nasze tkalnie, kopalnie wałbrzyskie,
bo świat pędzi dziś do przodu, precz z dawnym przemysłem.
Można płakać, lamentować, wznosić wzrok do nieba,
lecz musimy iść do przodu, leczyć rany trzeba.

Spójrzmy wokół – lasy, góry, to co nas otacza,
to bezcenny dar natury, to jest przyszłość miasta,
tym możemy świat zadziwić, przyciągnąć turystów,
a w miejsce fabrycznych murów  -   plener dla artystów !

Mamy wizję i programy o przyrodę wsparte,
bo Głuszyca choć  w kotlinie, to miasto otwarte !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz