Blog to miejsce do podzielenia się na piśmie z innymi internautami moimi fascynacjami. Dotyczą one głównie regionu wałbrzyskiego, w którym przeżyłem już ponad pół wieku Będę o nim pisał, dzieląc się z Czytelnikami moimi refleksjami z przeczytanych książek i osobistych doświadczeń związanymi z poznawaniem jego historii i piękna krajobrazów.

wtorek, 2 grudnia 2014

Dziwny jest ten świat



 
z wyprawy Marka Juszczaka na Biegun Północny

Sytuacja na wschodniej Ukrainie i coraz bardziej niebezpieczne zachowania prezydenta Rosji, Władimira Putina skłaniają do głębszych refleksji nad przedziwnym, niepojętym urządzeniem tego świata.
W słynnej książce „Kocia kołyska” amerykański pisarz Kurt Vonnegut pisze o życiu jako przedziwnym mechaniźmie:

„Pijak, który w parku śpi,
królowa brytyjska,
łowca, który tropi lwy
i chiński dentysta
mędrek, przygłup, pracuś, leń,
tyran i poddany,
chcąc czy nie chcąc, tworzą ten
przedziwny mechanizm.

Och, tak, właśnie tak!
W świecie rozsypani
funkcjonują razem jak
przedziwny mechanizm.

I próbuje Vonnegut w swej książce znaleźć odpowiedź na pytanie, kto jest twórcą tego przedziwnego mechanizmu, na jakich zasadach on funkcjonuje, ile w tym wszystkim jest świadomej i celowej woli Boga, a ile dziełem przypadku. W tych poszukiwaniach ma mu  posłużyć odkrycie zagadki związanej z pierwszą bombą atomową i jej konstruktorem, Feliksem Hoenikkerem.
Bohaterowi książki, Jonaszowi, udało się odsłonić wydarzenia z życia rodziny Hoenikkerów w pamiętnym dniu,  6 sierpnia 1945 roku, w którym amerykański lotnik zrzucił bombę atomową na japońskie miasto Hiroszimę. Głowa rodziny, doktor Feliks miał troje dzieci. Ich matka zmarła sześć lat temu po urodzenie najmłodszego syna, Newtona. Domem zajmowała się najstarsza córka Angela.  W dniu ataku na Hiroszimę miała 22 lata, a jej starszy brat, Frank, lat 12.  Sześcioletni Newton był karłem. Angela mawiała często, że ma trójkę dzieci -  Newtona, Franka i ojca. Nie było w tym żadnej przesady. Ojciec nie zajmował się domem, był osobą z innej planety. 6 sierpnia spędził cały dzień  w domu i zajmował się  pętlą ze sznurka, z której splótł konstrukcję nazywając ją kocią kołyską. Niestety, nie wzbudził entuzjazmu u Newtona ani tą zabawką, ani też kołysanką, którą mu zaśpiewał, a brzmiała ona tak:

„Lulaj, mój koteczku, na wysokim drzewie,
Drzewem wiatr kołysze, koteczka kolebie.
A jak gałąź pęknie – wtedy będzie pięknie,
zwali się kołyska, koteczek i wszystko”.

Przestraszony Newton uciekł wtedy z domu na podwórze, wcześniej zrobił to Frank i tak działo się często, gdy ojciec z sobie tylko wiadomych powodów zamiast udać się do laboratorium, by pracować nad bombą atomową pozostawał w domowym gabinecie.

Tak więc w momencie, w którym rozstrzygały się losy wojny, co wiązało się z nieprzewidywalnym do końca kataklizmem dużego miasta Hiroszimy, a w trzy dni później - Nagasaki,  jeden z głównych sprawców tego zdarzenia beztrosko bawił się sznurkiem. Zaraz po tym przez kilka tygodni największym punktem jego zainteresowania były żółwie, ich budowa anatomiczna i sposób poruszania się i rozmnażania. Nie przywiązywał wagi do tego, że choć jego wynalazek przechylił szalę w tej wojnie, przyniósł zwycięstwo USA z Japonią, to jednak odbyło się to kosztem życia ok. 150 tysięcy ludzi, nie licząc zniszczeń materialnych i następstw chorób pourazowych.  Czy trzeba szukać jeszcze innych paradoksów w przedziwnym mechaniźmie tego świata?

Książka Kurta Vonneguta „Kocia kołyska” dotyczy spraw ważnych, bo jest to zawoalowany traktat o ludzkich wyborach i ich konsekwencjach. Jest to zarazem wyjątkowo celna  satyra polityczna ukazująca znikomość i złudność ludzkich ideałów wobec przedziwnego mechanizmu świata, który pozwala politykom rozstrzygać o jego losach.

Okazuje się, że nic się nie zmieniło mimo tragicznych doświadczeń II wojny światowej z Hiroszimą i Nagasaki, mimo tragizmu niedawnego konfliktu zbrojnego w byłej Jugosławii, czy też makabrycznych doświadczeniach wojennych w Iraku lub Afganistanie. Zarówno w wymiarze makro dotyczącym całego świata, jak i wymiarze mikro, odnoszącym się do każdego kraju z osobna, do każdego miejsca na ziemi i każdego człowieka. O losach jednych i drugich decydują politycy, a więc garstka ludzi, która w tym przedziwnym mechaniźmie świata jest w stanie spowodować nawet jego   unicestwienie. Jak łatwo może się stać, że gałąź pęknie, „zwali się kołyska, koteczek i wszystko”. Może i dobrze, że są na tej ziemi ludzie, którzy wierzą, iż ich losy znajdują się w rękach istoty ponadziemskiej i ponadzmysłowej  -  Boga, że nie jest to sprawa złego wyboru polityków, pomyłki lub przypadku. W tym nasza jedyna nadzieja, by nie popaść w depresję, by mieć mimo wszystko w życiu sensowny, optymistyczny motyw.

Szkoda tylko, że wnioski z tej książki nie wróżą nic dobrego, a literacka próba pokazania zagrożeń, jakie wiszą nad światem nie jest w stanie niczego nauczyć, nic zmienić. Tak jak w 1939 roku od decyzji Hitlera, tak samo dziś od decyzji Putina, zależy to, czy nie zamienimy życie ludzkie na ziemi w gigantyczne piekło.

Copraz częściej i mocniej dostrzegam niepojętność tego świata i odczuwam mocniej sens przejmującego songu Czesława Niemena. Tak, właśnie tak, dziwny jest ten świat ...

P.S. A mojemu serdecznemu przyjacielowi, Bronkowi z Piławy Górnej powiem, że ja też jak w piosence Niemena próbuje wierzyć, że ten świat.......................    Tylko ja nie wierzę w cuda.

3 komentarze:

  1. Staszku!Cieszę się,że jest nutka optymizmu.Putin nam nie zagrozi bo jest za słaby /o czym dobrze wie/ od USA i krajów Unii Europejskiej.A tymczasowy stan nie ingerowanie w jego poczynania na Ukrainie jest podyktowana tym aby nie dać mu do ręki argumentów,że to właśnie tzw Zachód dąży do konfrontacji.
    PS.Moja faworytka wygrała wybory w II turze.I to wcale nie jest cud, a docenienie jej solidnej pracy w dwóch poprzednich kadecjach/8 lat/ pomimo rzucanych kłod i oszczerstw przez kontr kandydata i senatorka z PO.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Staszku bardzo przepraszam,ale coś mi się pozajączkowało i wysłałem swój komentarz jako "anonimowy" a ja nie jestem anonimowy ponieważ mam imię i nazwisko.Bronek J.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna i Bestia--Jankesi i Putin(?)

    Piękna i bestia!
    Cudo-karma z Kraju Rad.Ta azjatycka roślina zyskała ogromną popularność w ZSRR jako pasza dla zwierząt.Zaczęto ją uprawiać masowo.Mówimy o barszczu Sosnowskiego.Czar jednak prysł-barszcz pokazał szybko swoje ciemne oblicze"parzącego agresora".
    U alergików i dzieci poparzenie barszczem zagraża życiu.Obfity wysyp(do 40 tys.)trwałych nasion sprawia,że to gatunek bardzo ekspandujący.
    PREZENT od naszych"przyjaciół"rozprzestrzenił się już na 1/2 obszaru Polski,jego zwalczanie kosztuje miliony złotych.Więcej o tym"agresorze"tutaj:
    "www.palacyproblem.pl/index.php/filmy/uwaga-palcy-problem"

    Wykorzystując zamieszanie wokół spapranych wyborów,"piękni" w Sejmie wprowadzili tylnymi drzwiami,bez konsultacji ze społeczeństwem następną"bestie"--GMO !!
    Tym razem prezent otrzymaliśmy od"przyjaciół"zza oceanu.
    "niepoprawni.pl/blog/lotna/kochani-rodacy-zakladajcie-ogrodki-sejm-wprowadzil-gmo"

    "Lekarz stara się ujrzeć w człowieku jego niedomagania,sędzia jego złe strony,a ksiądz jego głupotę-im głębsza tym lepsza."(A.Schopenhauer)
    H.Marsili jest projektodawcą"Kołyski Judasza"dla"potrzeb"Świętej Inkwizycji.Zamiarem H.Marsili było"humanitaryzacja"tortur stosowanych przez Świętą Inkwizycję.

    "www.youtube.com/watch?v=YkFBARfuAG4"

    2,7 młodych Polaków gotowych jest do emigracji!!

    Na zimowy wieczór:
    "www.cda.pl/video/845333e/Piekna-i-Bestia-online-caly-film-Dubbing-PL-HD"
    Pozdrawiam.


    OdpowiedzUsuń