 |
karocą do celu - powoli lecz jak pięknie i wygodnie ! |
Zakotłowało się co nieco w mojej
starej głowie na wieść o przyznaniu mi przez Radę Powiatu tytułu „Zasłużony dla
powiatu wałbrzyskiego”. Było mi miło, że wniosek Zarządu Powiatu został
przyjęty przez Radę jednogłośnie, a także dlatego, że wyróżnienie to odbiorę w
towarzystwie tak renomowanej wałbrzyskiej placówki kultury, jak Biblioteka pod Atlantami.
Moje zasługi są niewspółmierne do
tej szacownej instytucji, tym bardziej czuję się zaszczycony.
O tym jak bliski memu sercu jest
Wałbrzych i cały powiat wałbrzyski łatwo się przekonać w moim blogu. Mówię o
tym od trzech lat na falach wałbrzyskiej rozgłośni radia „złote przeboje”.
Udało mi się napisać i wydać książki i liczne artykuły, w których starałem się
pokazać piękno naszej ziemi wałbrzyskiej, przyrody i krajobrazów, a także inne
walory, w tym historyczne, pretendujące do pełnienia przez Wałbrzych roli
stolicy regionu turystycznego, równorzędnego jeleniogórskiemu lub kłodzkiemu.
Nie jest to koniec mojej „zabawy”
w pisanie, bo widzę taką potrzebę. Jest wielu mieszkańców tego zakątka kraju,
wielu przybyszów, także turystów i wycieczkowiczów, także emigrantów
rozrzuconych po Polsce i świecie, którzy z zainteresowaniem odbiorą pozytywne
wieści płynące z bliskim im stron.
Mam już gotową książkę „Wałbrzyskie
– okiem optymisty”. Liczę na to, że uda mi się zainteresować nią władze powiatu
i miasta Wałbrzycha. Książka jest antologią moich tekstów publicystycznych
dotyczących Wałbrzycha i całego powiatu wałbrzyskiego. Dużo w niej o historii i
współczesności pod kątem walorów turystycznych regionu. Jestem pewien, że
spotkałaby się ona z zainteresowaniem i aprobatą ( za wyjątkiem urodzonych
malkontentów), bo jest napisana prostym i łatwym w odbiorze językiem, zawiera
wiele osobistych spostrzeżeń i refleksji i pozwala lepiej poznać i pokochać
naszą „małą ojczyznę”.
Przytoczę teraz wstęp i maleńki
pierwszy rozdział tej książki jako
ilustrację jej zasadniczej idei:
Wstęp
„A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.
Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.”
(K. I. Gałczyński, „Prośba o wyspy szczęśliwe”)
A szczęśliwe wyspy są w zasięgu
naszego oka – w otaczających nas górach i lasach przeuroczej ziemi
wałbrzyskiej. No, może jeszcze nieco dalej w Sudetach, ale najszczęśliwsze są
te najbliższe i z bliskimi naszemu sercu przewoźnikami. Sam tego doświadczyłem.
A najlepszym dowodem jest ta książka. Długo się wahałem, czy zdobyć się na
odwagę podzielenia się moimi refleksjami z szerszym spektrum odbiorców, niż to
ma miejsce w blogu internetowym lub w porannych, sobotnio-niedzielnych
audycjach wałbrzyskiego radia „złote przeboje”. Ufam, że książka spełni tę
nadzieję, że pozyskam kolejnych admiratorów tego zakątka kraju.
Książka jest antologią, czyli
wyborem z mojego, jak się okazało dość obfitego dorobku publicystycznego, a
zwłaszcza tekstów zamieszczonych w internetowym blogu „tu jest mój dom”. Blog,
jak to napisałem w jego wstępie, jest miejscem do podzielenia się z
Czytelnikami moimi fascynacjami, a dotyczą one głównie miasta Wałbrzycha,
mojego miejsca zamieszkania, Głuszycy, także bliskiej sercu Jedliny-Zdroju, ale
też całego regionu wałbrzyskiego, w którym przeżyłem ponad pół wieku. Są to
refleksje z przeczytanych książek i osobistych doświadczeń związanych z
historią tej ziemi i pięknem krajobrazów. Mój blog – prowadzony od maja 2011
roku – liczy sobie już dwa lata i doczekał się ponad 500 postów, 150 tys.
wyświetleń i ponad 1250 komentarzy. Dowodzi to dużego zainteresowania
internautów informacjami o tym stosunkowo słabo wypromowanym regionie.
Znanym miastem jest Wałbrzych,
choć zainteresowanie medialne nim ma często charakter sensacyjny (biedaszyby,
kupowanie głosów wyborczych) i oczerniający ( brud, sypiące się kamienice, dymiące
kominy), nie sprzyja więc promocji turystycznej. Najwyższa pora by odwrócić ten
trend i pokazać dobre strony miasta, a także całej ziemi wałbrzyskiej, w otoczeniu
pięknych, górskich krajobrazów, licznych zabytków i atrakcji turystycznych na
miarę europejską.
Już z samego tytułu mojej książki
wynika, że są to subiektywne impresje autora i mają aurę pogodną,
optymistyczną. Pisząc o Wałbrzychu i otaczających go miastach i gminach powiatu
ziemskiego staram się pokazać ich atuty i moją wiarę w dalszy rozwój, którego
celem jest sława Ziemi Wałbrzyskiej jako atrakcyjnego regionu turystycznego.
Książka składa się w pierwszej
części z kilkudziesięciu opowieści o Wałbrzychu, jego historii i współczesności,
a w drugiej części o miastach i gminach regionu wałbrzyskiego. Pod koniec
książki sięgam nieco dalej niż powiat, by pokazać najbliższe miejsca
szczególnej mojej fascynacji. Książka ma charakter subiektywny i jest plonem
zainteresowań i doświadczeń zdobytych w toku pełnienia przeze mnie różnych ról
zawodowych i społecznych. Po przejściu na emeryturę zdecydowałem się o tym
napisać w internetowym blogu, a także opowiedzieć na antenie wałbrzyskiej
rozgłośni radia „złote przeboje”. A teraz przyszedł taki moment, w którym
postanowiłem utrwalić to w książce. Nie jest to książka naukowa, a nawet
popularno-naukowa. Ma charakter publicystyczny i jest skierowana, jak to
określił Julian Tuwim w jednym ze swoich wierszy – do prostego człowieka. Pisząc ją korzystałem głównie z kompendium
wiedzy o regionie zawartej w „Słowniku geografii turystycznej Sudetów” pod
redakcją Marka Staffy oraz materiałów dostępnych w Internecie. Wielu z nas,
zwykłych śmiertelników, nie ma na co dzień czasu i energii by poznać dokładniej
i dowiedzieć się więcej o naszej małej ojczyźnie. A wiedza ta pozwala lepiej
się czuć i odnosić pozytywnie do życia, budować fundamenty tego co nazywamy
patriotyzmem lokalnym.
Będę się cieszył jeśli książka ta
ułatwi lepsze poznanie ziemi wałbrzyskiej i zachęci do jej zwiedzania, jeśli
wzmocni poczucie dumy ze swego miejsca zamieszkania, jeśli tak jak u
Sienkiewicza służyć będzie „ku
pokrzepieniu serc”.
W „Śpiewniku Historycznym – Tam
na błoniu błyszczy kwiecie” Polskiego Wydawnictwa Muzycznego w Krakowie z 1985
roku znajduję znaną pieśń „Piękna nasza Polska cała” do słów poety,
Wincentego Pola:
Piękna nasza Polska cała,
piękna, żyzna i niemała,
wiele krajów, wiele ludów,
wiele stolic, wiele cudów,
lecz najmilsze i najzdrowsze
przecież, człeku, jest Mazowsze...
Gdyby Wincentemu Polowi przyszło
dzisiaj żyć i pisać wiersze nie jest wykluczone, że do sławy rodzimego Mazowsza
dołożyłby dodatkowe strofy:
Dana, dana, dana, dana
Prócz Mazowsza jest kochana
o czym każdy słowik kląska
nie mniej piękna ziemia śląska,
a na Śląsku wszystkim bliska
magiczna – ziemia
wałbrzyska!
Tu czekają cię emocje,
źródeł których trudno dociec,
by uniknąć więc kłopotu
nawiąż kontakt z biurem LOT-u,
tam ci wskażą do zwiedzenia
moc atrakcji, w tym podziemia.
W nich tajemnic co się zowie,
z tego słyną Góry Sowie,
zaś Wałbrzyskie i Kamienne
w stare zamki są brzemienne,
dla relaksu i ochłody
możesz pić szczawieńskie wody.
Każdy Polak tu podąża,
by podziwiać mury Książa
cud ogrody i tarasy,
ślad przybytku dawnej krasy
Wiedzą o tym nawet smyki
Wałbrzych – hitem
turystyki!
Mam nadzieję, że udało mi się w
miarę trafnie sparafrazować tekst poety i podróżnika, Wincentego Pola, a jeśli
pojawią się jakieś wątpliwości co do meritum sprawy, a więc tego, czy ziemia
wałbrzyska jest godna takiej gloryfikacji, postaram się przekonać, że nie ma w
tym żadnej przesady. Temu celowi służy ta książka.