Blog to miejsce do podzielenia się na piśmie z innymi internautami moimi fascynacjami. Dotyczą one głównie regionu wałbrzyskiego, w którym przeżyłem już ponad pół wieku Będę o nim pisał, dzieląc się z Czytelnikami moimi refleksjami z przeczytanych książek i osobistych doświadczeń związanymi z poznawaniem jego historii i piękna krajobrazów.

niedziela, 25 stycznia 2015

Głośno o "Zaciszu"



 
Jedlińskie uroki


Jedlina-Zdrój z miesiąca na miesiąc pięknieje i staje się nowoczesnym uzdrowiskiem i miastem rekreacji i wypoczynku. Widać to na każdym kroku. Władze miejskie z powodzeniem realizują projekt pod nazwą „Uzdrowiskowy Szlak Turystyczno-Rekreacyjny” współfinansowany przez Unię Europejską. W ramach projektu realizowanych jest sześć zadań, efektem których jest to, że postawiony przy ścieżce spacerowej uzdrowiska na ławeczce posąg Marszałka Jozefa Piłsudskiego nie ma się czego powstydzić. Centrum Jedliny może zachwycić i to nie tylko z okazji świąt Bożego Narodzenia, kiedy Jedlina emanuje świetlnymi iluminacjami przypominającymi Las Vegas. Dobrze się dzieje w sercu miasta, ale nie tylko. W Jedlinie-Zdroju możemy bez trudu odnaleźć miejsca godne zachwytu i uznania, choć znajdują się one na peryferiach, co wcale nie oznacza że nie warto się tam wybrać i zatrzymać na dłużej.

Z Wałbrzycha do Jedliny-Zdroju jedziemy zwykle przez Kamieńsk. Przed wojną Kamieńsk był  górniczym osiedlem mieszkaniowym, zaraz po wojnie uzyskał status wsi, dziś jest dzielnicą miejską Jedliny-Zdroju. To co oglądamy wzdłuż drogi prowadzącej przez Kamieńsk nie ma wiele wspólnego z uzdrowiskiem. Możemy jednak podziwiać panoramę wyłaniających się na wprost lesistych wzgórz zwiastującą atrakcyjne położenie pobliskiego zdroju.
Ten przydrożny obraz Kamieńska jest całkiem zwodniczy, ukrywa zupełnie przypadkowo to, co stanowi najwyższą wartość położenia tej miejscowości. By się o tym naocznie przekonać, trzeba zatrzymać się pod dawną szkołą obok przystanku autobusowego i najlepiej ruszyć pieszo wąską dróżką prowadzącą w pobliskie góry. Ta ulica ma swoją nazwę  -  Pokrzywianka. Jest ona tak samo mamiąca jak nazwa Kamieńska, który z kamienistą, skalną strukturą nie ma nic wspólnego. Na Pokrzywiance można znaleźć znacznie więcej innych atrakcyjnych traw niż pokrzywy. Jeśli nawet rosły one bujnie tuż po wojnie, a nawet w ciągu pełnego półwiecza PRL-u, to dziś pokrzywy są tutaj tolerowane tylko i wyłącznie ze względu na swoje właściwości lecznicze. Gdyby powojenni twórcy nazewnictwa tych ziem mieli wyobraźnię, powinni Kamieńsk nazwać   -   Górskim Rajem, a Pokrzywiankę  - Cudem Natury. Byłoby to znacznie bardziej adekwatne do rzeczywistości, bo w miarę posuwania się w głąb naszym oczom ukazuje się niezwykłe  misterium krajobrazowe.

To tam właśnie, paręset metrów dalej od głównego traktu komunikacyjnego Wałbrzych – Jedlina-Zdrój, pośrodku rozległej kotliny, której boki zamykają wierzchołki niebosiężnych gór, ma swoje miejsce gospodarstwo agroturystyczne o sympatycznej nazwie „Zacisze Trzech Gór”.  A obok  „Zacisza” w niedalekiej odległości oczom naszym ukazują się rozsiane jak grzyby po deszczu w różnych możliwych  konfiguracjach domki jednorodzinne, letniskowe, wypoczynkowe, słowem  -  nowy urzekający urodą bardziej wiejski niż miejski sztafaż. To właśnie tutaj bije jak pasterski dzwonek serce pulsującej życiem turystyczno - wypoczynkowym dzielnicy Kamieńsk.

Jesteśmy w rajskiej krainie ułudy. By się o tym przekonać, trzeba tu pomieszkać parę dni. Tylko w ten sposób mamy szansę zobaczyć na własne oczy tajemne zjawiska przyrody rozgrywające się w blaskach porannej poświaty, a wieczorami podziwiać różnokolorowe refleksy kryjącej się w poszyciu leśnym złotej tarczy słońca. Można się nasycić widokami górskimi o jakich nam się nie śniło. W „Zaciszu” okaże się to bardzo proste i łatwe, bo przewodnikiem po dziwach tego miejsca jest młoda,wrażliwa na piękno przyrody współwłaścicielka gospodarstwa, o wdzięcznym imieniu Violetta. Ona potrafi zauroczyć gości  znajomością tego odcinka gór, inteligencją, dowcipem i fachowością. Ale o niej, spiritus movens tej posiadłości,  za chwilę.

W tym co piszę o walorach krajobrazowych tego miejsca nie ma żadnej przesady. „Zacisze Trzech Gór” jest umieszczone na stromym wzgórzu, mając przed sobą rozległą przepaść, którędy przebiega szlak górski do cenionej przez turystów, niezwykle urodziwej Przełęczy Koziej (653 ). Przełęcz rozdziela Kozła (774 m.) i Borową (853 m), stanowiących charakterystyczny element panoramy najważniejszej części Gór Wałbrzyskich. Stąd szlakiem górskim prowadzi najkrótsza droga z Kamieńska na Podgórze w Wałbrzychu, albo też na południe przez Przełęcz pod Borową do atrakcyjnie położonej wsi Kamionka, a nieco dalej Rybnicy Leśnej.
Już w tym momencie wymieniłem dwie góry w otoczeniu „Zacisza” Borową i Kozła. Na dobrą sprawę jest ich  więcej niż trzy, jak to sugeruje nazwa gospodarstwa, bo należy do nich i Sucha (776 m.) i nieco dalej Kątna (652), a także sąsiadujący z Kozłem Wołowiec (776 m.), a w ogóle to także odcinek Gór Czarnych z  Kamienną (631 m), od której pochodzi nazwa Kamieńska. Gdzieś tam w oddali ponad grzbietami gór rozpościera się nocą srebrzysta poświata iluminacji uzdrowiska Jedlina-Zdrój, a w leśnej głuszy słychać szum przemykających szosą pojazdów i odgłosy tętniącego życiem miasta.
„Zacisze Trzech Gór”, to przedwojenny dom gościnny zrujnowany doszczętnie po wojnie, który dopiero dziesięć lat temu doczekał się dobrych gospodarzy. W dawnych kronikach Wiesław Sosnowski mógłby otrzymać przydomek Odnowiciel. Jakoż dom trzeba było restaurować od podstaw zachowując dawną architekturę, wnętrza zaś wypełnić drewnianymi elementami zdobniczymi i takimiż meblami. Dobrze, że głowa rodziny, Wiesław, jest stolarzem i ma za sobą lata doświadczeń w prowadzeniu zakładu stolarskiego, żona zaś Zofia zdobyła szlify barmana. W sumie przydało się to wszystko w remoncie i urządzaniu gospodarstwa agroturystycznego z myślą o córce, która w tym czasie odbywała studia o kierunku turystycznym. Dziś Violetta Mierzejewska z mężem Pawłem zarządza gospodarstwem i troszczy się o jego promocję, korzystając z pomocy seniorów.

O tym wszystkim, co dotyczy gospodarstwa możemy się dowiedzieć ze świetnie zaprojektowanej i redagowanej strony internetowej. Tam też możemy pooglądać galerię kolorowych fotografii.


Dobrze się stało, że o „Zaciszu” jest coraz to głośniej. Warto promować to co zasługuje na słowa uznania. A tak jest z gospodarstwem Zofii i Wiesława Sosnowskich i ich młodych spadkobierców.
Przejeżdżających przez Kamieńsk podróżnych zachęcam, warto skręcić przed byłą szkołą na Pokrzywiankę i skorzystać z uroków zacisza w otoczeniu majestatycznych wierzchołków Gór Czarnych.

Fot. A. Gisterek

6 komentarzy:

  1. Panie Stanisławie, końcówkę wpisu należałoby bardziej zaczernić jak obsuszyć ;-)
    A tak przy okazji trzeba chociaż raz dołem przejść, bo człek tylko po wierzchołkach biega. Nawet nie wie co go omija.

    P z W !

    OdpowiedzUsuń
  2. Stara szczegółowa mapa geologiczna okolic Jedliny Zdrój:"ge.ology.de/charlott.htm"

    Portret Daisy von Pless namalowany przez amerykańskiego malarza-John Singer Sargent-niedatowany,wielokrotnie wystawiany w galeriach.
    "www.jssgallery.org/Paintings/Mugs/Daisy_Princess_of_Pless.htm"
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam żadnej wątpliwości, że PzW nie powinien rezygnować z pięcia się w górę. Może skutkiem tego my w dolinach mielibyśmy lepsze widoki na przyszłość. Dziękuję za komentarz, który jak zwykle sklania do myślenia. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie... ja tylko czepiam się. Aby coby na końcu wpisu Suche zastąpić Czarnymi.

      P z W !

      Usuń
  4. Henryku, portret Daisy jest rewelacją, tak zresztą jak jej osoba. Dziękuję też za przedwojenne mapy Jedliny. Jak znajdę czas, to przyjrzę się im dokładniej. Póki co czytam D.K.F Moscha i podziwiam jak świetnie to było opisywane. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję jeszcze raz PzW za CENNĄ UWAGĘ. Już z niej skorzystałem i zrobiłem poprawkę. To ważne by nie mylić gór jeśli się o nich pisze. Ja mam z tym od czasu do czasu kłopoty. Serdecznie pozdrawiam i szczerze dziękuję !

    OdpowiedzUsuń